sobota, 1 czerwca 2013

Wynurzenia damsko-męskie cz.1

Nie ogarniam. Nigdy nie ogarniałam tematów damsko-męskich. Kilka ostatnich dni zmusiło mnie do zastanowienia się, czego tak naprawdę chcę. Pojawił się w moim życiu ktoś. Ktoś dziwny, nie z mojego świata.


I że Cię nie opuszczę aż do śmierci

Młoda jestem, może głupia. Wydaje mi się, że patrzę na "te sprawy" dość realistycznie. Nie marzyłam nigdy o rycerzu na białym koniu. Ani miłości aż po grób. Gdy kogoś spotykam, nie planuję ślubu, kredytu hipotecznego, dzieci, psa, ani też rybek.

Biorę pod uwagę to, że po trzech tygodniach (sic!) ten ktoś (bądź też ja), może mieć dość, a nasza znajomość będzie ciągnąć za nami, jak smród po gaciach i będziemy modlić się o amnezję.

To, że z każdą wiosną przybywa nam lat, nie oznacza, że mamy rzucać się na związek, jak mój pies na kaczki. Spotkałam na swojej drodze dwóch facetów, którzy zachowują się w ten sposób, argumentując "bo w moim wieku...". Zero nauki na błędach innych.

Wspólne życie można planować, gdy się kogoś pozna. Żeby się później nie okazało, że druga połówka brudne skarpetki upycha po kątach. Nie po pierwszym spotkaniu. I nie, nawet nie po drugim.

Chciałbym poznać Twoich rodziców

To zakrawa o masochizm. Ten ktoś twierdzi, że zna sposób, by przekonać mojego ojca, że jest odpowiednią partią dla mnie. Najwidoczniej nie zdaje sobie sprawy z powagi tego przedsięwzięcia.
Nie bez powodu mój ojciec jest moim ojcem. Nie bez powodu znajomi, nieważne jakiej płci, wymiękają po spotkaniu z tym osobnikiem.

C.D.N.
Aleksandra

poniedziałek, 27 maja 2013

Londa Color Blend - nigdy więcej

Postanowiłam powrócić do dawno zapomnianych na moich włosach odcieni czerwieni. Na moje nieszczęście, w ręce wpadła mi farba firmy Londa.
Nasłuchałam się nieprzychylnych opinii, ale jedna z pierwszych farb, których używałam do koloryzacji była tej marki. Zdecydowałam, że spróbuję. Przecież zawsze mi wychodziło.

Źródło: WebKupiec.pl
Mam dwie, no może trzy uwagi. Farba nie ma wygodnej buteleczki z aplikatorem, więc musiałam wylać krem koloryzujący i emulsję do miseczki, po czym mieszać, mieszać, mieszać. Kto produkuje jeszcze takie farby? Oprócz tych profesjonalnych.

Gdy zaczęłam nakładać farbę, poczułam zapach. A raczej ostry, chemiczny smród. Aż sprawdziłam po raz kolejny datę ważności.
Odechciało mi się od razu całego farbowania, ale postanowiłam dokończyć i na te 30 minut wyjść na balkon, żeby przypadkiem nie zemdleć. Spaliny przy tym smrodzie to pikuś.

 Kolor nie wyszedł najgorszy, lecz pomimo równomiernie rozprowadzonej farby, są miejsca, gdzie tylko pod światło widać, że włos coś tam złapał. No ale producent obiecywał "wielotonowy kolor idealny dla Ciebie", więc czepiać się nie będę :)

Jutro wypróbujemy z mamą nowość w postaci pianki koloryzującej. Oby poszło lepiej, niż z Londą.

Aleksandra